No witam na blogu.
Teraz powinienem napisać "ten blog będzie o...", "mam...lat", "lubię ..." i "blog będzie dla mnie...". Jeśli oczekiwałeś tego: WYJDŹ.
Większości z tych rzeczy musicie się domyślić sami po przeczytaniu większej ilości artykułów. Może więc skończę ze zbędnym, patetycznym rozpoczęciem i przejdę do tematu...?
Dlaczego nienawidzę przysłów?
W ramach wstępu napiszę kilka z nich, chętnie powtarzanych i głębokich jak bajoro dla świń.
1. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.
2. Nie szata zdobi człowieka
3. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
4. Trafiło się ślepej kurze ziarno
5. Gość w dom - Bóg w dom
6. Raz kozie śmierć.
Gdy słyszę któreś z nich po prostu szlag mnie trafia. Dlaczego?
Bo nienawidzę ograniczonych ludzi. Ludzi którzy nie umieją skręcić w las, tylko idą do przodu, bo droga już jest wytyczona. Co z tego że prowadzi prosto w łapy psychopatycznego mordercy z upodobaniem do obdzierania ze skóry, skoro jest wytyczona ---> na pewno bezpieczna.
Używanie przysłów jest wskaźnikiem ograniczenia, mówi o człowieku który ma klapki na oczach i nie potrafi skręcić. Tak...
Odwołując się do wyżej wymienionych przykładów:
1. Czyli gdy ktoś potrącił Cię samochodem, masz wsiąść w ciężarówkę i go rozjechać?
2. To znaczy, że możemy chodzić w łachach wydartych z kosza, przecież i tak nas nie zdobią!
3. Jest. Wojna.
4. Używane przez ludzi zazdrosnych, którzy próbują udawać, że inni mają lepiej przez swoją głupotę.
5. Zwłaszcza gdy gościem jest utajony złodziej lub akwizytor.
6. A później państwo musi płacić za utrzymywanie warzywa na wózku (z własnej winy).
Jak widzicie, są one z założenia nieprawdziwe.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz